header image
JOHN RADZILOWSKI
Biuletyn Instytut Pamięci Narodowej
Lipiec 2006

Dr. John Radzilowski jest profesorem udziału historii w University of St. Thomas, St. Paul, Minnesota.

Link do PDF Artykułu



Ta praca jest dalszym ciągiem książki Sąsiedzi (1999). Tym samym, Strach Jana T. Grossa zdobył już bezkrytyczne recenzje w amerykańskiej prasie popularnej, a tylna okładke wypełniaja pochwały sławnych naukowcow amerykańskich, takich jak np. Tony Judt.

Tematem książki jest przemoc wobec Żydów w powojennej Polsce. Autor rozwija w niej tezę, że przemoc ta wynikała z poczucia winy ze strony Polaków oraz/albo konfliktu dotyczącego żydowskiego mienia osobistego podczas wojny, nie byla zaś rezultatem wojny lub powojennych warunków, czy też przedwojennych stosunków społecznych i przedwojennego antysemityzmu.

Podtytuł książki „Esej w historycznej interpretacji“ sugeruje w sposób osobliwy, że ma to do czynienia z metodologią historyczną. Ci jednakże, którzy szukają takiego rozpatrywania tematu —szczególnie po poprzednim deklaracji autora o jego „nowym podejściu do źródeł“—będą jednak rozczarowani. Użycie określenia „esej“ przywodzi na myśl utwór literacki a nie pracę badawczą i dogłebną pracę naukową. Określenie to o wiele bardziej pasuje do tonu, jaki przyjmuje Strach, i opisując książkę jako esej, autor może uniknąć krytycyzmu za selektywną analizę i słabą wartość naukową jak to miało miejsce w przypadku jego poprzedniej pracy. Jednocześnie jednak, Gross stwierdza, że obecna książka została „dokładnie udokumentowana“ (xiv).

Ogólne wnioski autora o Polsce powojennej i zachowaniach społecznych oparte sa na zaledwie kilku wybranych żydowskich pamiętnikach, i jeszcze nawet na bardziej ograniczonej liczbie źródeł wtórnych, uzupełnione pracami literackimi, nawiązaniami do Rwandy oraz badań Jane Goodall na temat powodów przemocy wśród szympansów w Afryce. Wąski zakres wykorzystanych źródeł domaga się zapytania czy te dokumenty zostały wybrane tylko po to aby potwierdzić tezę czy też teza została oparta na reprezentatywnej liczbie dowodów. Na przkład, pomimo częstych nawiązań do Sąsiadów w Strachu, autor ani nie odnosi się za bardzo do niej, ani też nie wspomina nic o krytyce pod adresem swojej poprzedniej książki.

W rezultacie, Strach odbiera się jako serię uproszczonych ogólników, które znajdują niewiele potwierdzenia w źródłach historycznych. Dowody jakie pisarz przedstawia często łatwo zakwestionowac albo wykazac, ze sa sprzeczne ze sobą. Na przykład, autor pisze, że „W polsko-katolickiej wyobraźni, Żydzi są mordercami Boga, i używają dzieci do przygotowania macy“ (xiii). Jednocześnie jednak nie podaje żadnego poparcia na te stwierdzenia, nie ma tu żadnej dyskusji historii, teologii, czy też filozofii polskiego katolicyzmu. W swych karkaturalnych opisach, katolicyzm przypomina anty-katolickie polemiki Daniela Jonaha Goldhagena.

Pisząc o przerażającym pogromie w Kielcach, Gross stwierdza, że to „Co staje sie wyraźnie widoczne w tej makabrycznej sytuacji jest powszechnie podzielane w polskim społeczeństwie odczucie, że pozbywanie się Żydów przez ich zabijanie jeśli zajdzie taka konieczność, było dozwolone“ (108). Jeszcze raz, nie ma tu próby przedstawienia dowodów na to, że „polskie społeczeństwo“ czuło w ten sposób. Stwierdzenie to jest postawione jako fakt i poparte kilkoma przykładami straszliwej przemocy i fotografiami małych dzieci żydowskich bawiących się i pokazanych na zajęciach w szkole. (Nota bene, mniej więcej połowa fotografii zamieszczonych w książce ma niewiele wspólnego z zadeklarowanym tematem książki i zastanawia dlaczego autor je włączył.) Ogólna dyskusja na temat pogromu kieleckiego ogranicza sie do koncentracji na jednej przyczynie wystepowania antysemityzmu, który w rzeczywistości był ważnym ale nie jedynym czynnikiem. Krytyczna rola władzy komunistycznej w wydarzeniach tego fatalnego dnia lipcowego została w większości pominięta.

Ci, którzy będą szukać dowodów na potwierdzenie tezy autora o kradzieży mienia żydowskiego w czasie wojny jako powodu powojennej przemocy wobec Żydów, będą zawiedzeni Strachem. Zawiedzeni tez beda logika tej pracy. Na przyklad, z jednej strony, sam autor jednoznacznie odrzuca wszelkie inne wytłumaczenia antyzydowskiej przemocy (246-47). Z drugiej strony, sam poddaje przynajmniej jedno alternatywe wytlumaczenie, uogólnieniajac na temat „polsko-katolickiej wyobraźni“ i „polskim społeczeństwie.“ Czyli w koncu co bylo powodem przemocy? Tylko kradziez mienia w czasie wojny? Czy rowniez katolicyzm Polakow?  W rzeczywistości, jedyne dowody to własne uczucia Grossa poparte kilkoma cytatami z pamiętników.

To prawda, że należy poważnie rozważyć sprawę powojennych majątków Żydów. Ta książka jednakże nie należy do takich studiów, Tak naprawdę, niewiele można tutaj znaleźć w formie analizy takiego typu wnioskow, złożonych i rozpatrywanych w polskim systemie prawnym. Gross zupełnie pomija te kwestie, mimo że na przykład archiwum miejskie w Kielcach posiada ponad 279 tomów dokumentów dotyczących wysiłków ze strony Żydów o odzyskanie własności prywatnej. Wstępna analiza takich przypadków wskazuje na to, że nie-komunistyczni sędziowie podchodzili do nich bardzo życzliwie i uznali 90 procent z nich, chociaż wielu żydowskich właścicieli następnie sprzedawało swoją własność ponieważ albo mieli zamiar opuścić kraj lub chcieli zapobiec możliwej konfiskacie ze strony władz komunistycznych (Krzysztof Urbański, Kieleccy Żydzi [Kraków: Małopolska Oficyna Wydawnicza, 1993], 183–91.) Ponadto, aby móc jasno i precyzyjnie ustalić kwestie zwrotu mienia jako powód powojennej przemocy, należy zbadać sprawę szerzej, a nie tylko biorąc pod uwagę żydowskie żądania. Przecież miliony nie-Żydów również utraciło mienie lub zostało ono ukradzione w wyniku masowych przemieszczen społeczeństwa polskiego. Jaka była ich sytuacja w porównaniu do polskich Żydów? Gross nie podaje żadnych informacji na ten temat, co nie pozwala na właściwe osądzenie jego stwierdzeń.

Tak jak w przypadku Sąsiadów, obecna książka zawiera mnóstwo nieścisłości logicznych. Na przykład Żydzi, którzy wstąpili do partii komunistycznej są przedstawieni jako nie-Żydzi (195) i dlatego ich postępowanie nie reprezentuje Żydów polskich, tylko komunistów. Z drugiej strony, funkcjonariusze komunistyczni, którzy są etnicznymi Polakami są traktowani jak gdyby reprezentowali wszystkich nie-żydowskich Polakow, a nie tylko jako przedstawiciele komunistów. Antysemickie działania polskich katolików są reprezentatywne dla „polsko-katolickiej wyobraźni“ ale antysemickie działania komunistów nie są reprezentatywne dla lewicowej wyobraźni.

Sposób w jaki książka traktuje komunizm i opisuje rolę Związku Sowieckiego należy do najbardziej problematycznej jej części. Choć autor opisuje w szczegółach okupację Polski, nie ma tu żadnych wzmianek na temat masowych deportacji i morderstw przeciwko polskim katolikom dokonanym przez Sowietów w latach 1939–41, co określa okresem „sowietyzacji.“ Jedyne wzmianki na temat deportacji przez Sowietów dotyczą polskich Żydów, co pozostawia fałszywe wrażenie, że tylko Ci ostatni byli ofiarami komunistow. Tym czasem to polscy katolicy stanowią przytłaczającą większość ofiar terroru sowieckiego. Jeszcze poważniejszym problemem jest zadziwiające poparcie Grossa dla komunizmu jako alternatywy politycznej: „Motywacja młodych nawróconych na komunizm w tym czasie była pozbawiona egoizmu i altruistyczna… (komunizm) oferował obietnicę jasnej, szczęśliwej przyszłości dla następnych pokoleń.“ Pisze w ten sposób o systemie, którego „pozbawieni egoizmu i altruistyczni“ przedstawiciele wymordowali miliony ludzi. Co więcej, autor opisuje Sowietów jako wyzwolicieli Polski (7), z żalem wspomina funkcjonariuszy komunistycznych zabitych przez powstancow antykomunistycznych (21), i opisuje powojenny terror stalinowski i represje jako coś co „męczyło i irytowało“ Polaków, tak jak gdyby masowe aresztowania i morderstwa można było leczyć aspiryną i drzemką.

Autor opisuje pogrom kielecki i podaj inne przykłady powojennej przemocy w sposób wybiórczy i przyczynki te służą głównie po to aby zilustrować jego główne tezy. Na przykład, odrzuca szczegółowe badania Davida Engla i lekceważy badania przeprowadzone przez Marka Jana Chodakiewicza, którzy ustalili, że ogólnie przyjęta liczba ofiar Żydów w powojennej Polsce była znacznie zawyżona. Jednocześnie nie podaje powodu dla którego przyjmuje starsze, zdyskredytowane liczby. Po prostu przytacza je bez uzasadnienia. Ponieważ nigdy nie wchodzi w temat ogólnej przemocy w powojennej Polsce, Gross jeszcze raz pomija konktekst, na podstawie którego czytelnik mógłby osądzić stopień przemocy panującej w polskim społeczeństwie w tym czasie, i wobec tego bylby w stanie ocenić czy i w jakim stopniu przemoc wobec Żydów była zjawiskiem wyjątkowym. Udział władz komunistycznych w morderstwach Żydów jest zupełnie pominięty mimo iż większość sprawców pogromu kieleckiego należała do policji lub służb bezbieczeństwa. Autor nie zwraca uwagi na ten dziwny fakt. Co więcej, ponieważ autor lekceważy zjawisko masowego terroru stosowanego przeciwko członkom ruchu oporu przez nowe władze komunistyczne, powtarza on tylko stare fałszerstwa o tym jak Polacy, którzy ratowali Żydów podczas Holokaustu i później ukrywali ten fakt, kierowali się strachem przed odwetem antysemickim, a nie ze względu na strach przed prześladowaniami ze strony władz komunistycznych jako członkowie ruchu oporu (i będąc narażonymi na zdradę przez sąsiadów z tego samego powodu). Ponieważ autor nie jest w stanie lub celowo nie chce podać kontekstu życia w Polsce stalinowskiej, spora część dyskusji o sytuacji społeczności żydowskiej sprawia wrażenie chaotycznej i oderwanej od tematu.

Strach Jana T. Grossa stoi więc jako rodzaj pomnika ku czci obecnemu postmodernistycznemu podejściu do wiedzy, w którym dokładne badania źródłowe i ustalanie silnej podstawy faktologicznej wiedzy zostaje usunięte na bok na korzyść historycznego eseju interpretacyjnego, w którym uczucia autora zastępują dokumenty źródłowe. Strach przemawia do pewnej części naukowców i intelektualistów publicznych, którzy posiadają tylko powierzchowną lub karykaturalną i stereotypową wiedzę o Polsce i historii Polski. Sa rowniez zacheta do roznego rodzaju moralizatorow i tzw. „autorytetow moralnych“ aby ci dzielili sie ze swiatem opiniami o sprawach, ktore pozostaja poza sfera ich ekspertyzy. Opublikowane ostatnio recenzje w prasie amerykańskiej, które uniwersalnie wyciągnęły „prawdziwe“ wnioski o wewnętrznej naturze Polaków, stanowią przykład takiego podejścia. Strach jest kolejnym odwrotem od wyraźniejszego zrozumienia okresu powojennego i powinien zostać potraktowany głównie jako polemika a nie praca naukowa.

Print E-mail